|
MENU
|

Pieśń o żołnierzach z
Westerplatte
Kiedy się wypełniły dni
i przyszło zginąć latem,
prosto do nieba czwórkami szli
żołnierze z Westerplatte.
(A
lato było piękne tego roku).
I tak
śpiewali: Ach, to nic,
że tak bolały rany,
bo jakże słodko teraz iść
na te niebiańskie polany.
(A na ziemi tego roku było tyle wrzosu na bukiety.)
W
Gdańsku staliśmy tak jak mur,
gwiżdżąc na szwabską armatę,
teraz wznosimy się wśród chmur,
żołnierze z Westerplatte.
I
śpiew słyszano taki: -- By
słoneczny czas wyzyskać,
będziemy grzać się w ciepłe dni
na rajskich wrzosowiskach.
Lecz
gdy wiatr zimny będzie dął
i smutek krążył światem,
w środek Warszawy spłyniemy w dół,
żołnierze z Westerplatte.
Konstanty Ildefons Gałczyński
BOHATERZY WESTERPLATTE

Są miejsca, których
nazwa kojarzy się z jednym wydarzeniem dominującym nad całą ich
historią. Takim przykładem jest Westerplatte, niegdyś wyspa, a obecnie
półwysep ujścia Martwej Wisły do Zatoki Gdańskiej. Tu, na skrawku
polskiej ziemi, padły pierwsze strzały drugiej wojny światowej, tu na
straconej z wojskowego punktu widzenia pozycji, broniła się przez siedem
dni polska załoga Wojskowej Składnicy Tranzytowej. Skapitulowała, gdy
stan zdrowia rannych stawał się coraz bardziej tragiczny, gdy brakło
amunicji i żywności, a dalszy opór był już beznadziejny i bezcelowy.
Westerplatte, w porównaniu z rozgrywającymi się na innych obszarach
kraju bojami, była drugorzędnym, niemal marginalnym, terenem zmagań z
hitlerowską nawałą. A mimo to dramatyczna walka z niewielu ponad dwustu
polskich żołnierzy przeszła do historii Polski jako jeden z symboli
tragicznej jesieni 1939 roku. Bo nie wojskowe znaczenie decydowało o
ocenie tej walki. Na maleńkim półwyspie (około 1km2 powierzchni)
złączyły się w ogromne męstwo i dzielność żołnierzy i oficerów,
odgrodzonych od armii macierzystych, bijących się samotnie z
dwudziestokrotnie silniejszym wrogiem atakującym z lądu, morza i
powietrza. Ta bohaterska obrona stanowiła otuchę dla odpierających
wściekłe ataki obrońców Helu, dla stawiających opór germańskiej nawale
jednostek z głębi Polski, dla rozbitych zaś już i niezdolnych do walki
była nadzieją, iż zwycięstwo nad wrogiem, pomimo jego druzgocącej
przewagi technicznej, jest możliwe, choć zapewne bardzo odległe w
czasie.
Od owych wydarzeń minęło już kilkadziesiąt lat, ale stale powraca
pytanie, dlaczego tu, na półwyspie Westerplatte, którego dzieje są
krótsze niż jakiegokolwiek skrawka gdańskiej ziemi, wróg rozpoczął
największą w dziejach świata wojnę? Aby na nie odpowiedzieć, trzeba
przypomnieć niektóre momenty z jego historii.
Początek półwyspowi dała mielizna, po raz pierwszy uwidoczniona na
mapach dopiero w drugiej połowie XVII w., która z czasem rozrosła się do
rozmiarów pokaźnej wysepki. Ponieważ znajdowała się na zachód od
ówczesnego ujścia Wisły, kartografowie określili ją jako West Platte
(płyta zachodnia). Działania wód Wisły i prądów morskich doprowadziły do
połączenia jej z lądem, a uformowany w drugiej połowie XIX w. półwysep
określano nazwą Westerplatte. Po powrocie Gdańska do Polski po drugiej
wojnie światowej nie spolszczono niemieckiej nazwy, ponieważ weszła ona
na stałe do narodowej i światowej historii.
Terenem zaciekłych bojów i historycznych dramatów było Westerplatte już
znacznie wcześniej.
Elekcja w 1733 roku dawała dwu pretendentów do polskiego tronu:
Stanisława Leszczyńskiego i Augusta III Sasa. Wybór Stanisława
Leszczyńskiego powitano w Gdańsku publicznymi uroczystościami.
Leszczyński musiał jednak uciekać z kraju zajmowanego przez wojska
rosyjskiego cara popierającego Augusta III. Król przybył do Gdańska w
październiku 1733 roku i tu czekał na francuskie posiłki. Pomoc
nadpłynęła 12 maja 1734 roku. Okręty francuskie przybiły do Westerplatte
i część oddziału ekspedycyjnego wysiadła na brzeg. Szczupłymi siłami nie
można było jednak przerwać oblężniczego szyku wojsk rosyjsko-saskich i
dowódca generał Lamotte de la Peirouze wydał rozkaz odwrotu. Niemal bez
walki francuskie okręty pożeglowały z powrotem. W Kopenhadze spotkały
się z drugą częścią wyprawy podążającej Gdańskowi z odsieczą.
Poseł
francuski w stolicy Danii hrabia Ludwik de Plélo, były pułkownik
gwardii królewskiej uznał ten odwrót z pola walki za hańbę. Samowolnie
porzucił, więc swoją placówkę i na czele niewielkiej flotylli z 2,5
tysiącami żołnierzy na pokładach podpłynął pod Gdańsk, a Francuzi
ponownie wylądowali na Westerplatte. 27 maja oddziały francuskie
prowadzone przez de Plélo impetem zaatakowały nieprzyjaciela. Mimo
bagnistego terenu udało się im przerwać linię jego okopów. Wzięci jednak
w krzyżowy ogień, spychani przez przeważające siły wroga w błota i
trzęsawiska, wycofywali się z powrotem na Westerplatte, pozostawiając na
polu walki 500 poległych, wśród których był i bohaterski hrabia de Plélo,
przeszyty pchnięciami bagnetów.
W
drugim rozbiorze Polski (1793 rok) Prusy zagarnęły Gdańsk. Ale w
kilkanaście lat później, w okresie napoleońskim, Westerplatte stało się
znowu polem walk wolnościowych. W marcu 1807 roku wojska francuskie, w
których składzie znajdowały się pułki polskie, podeszły pod Gdańsk i
rozpoczęły jego oblężenie. Z odsieczą osaczonemu garnizonowi pruskiemu
przybył silny desant rosyjski, wysadzony w okolicach Westerplatte i
Wisłoujścia przez flotę angielską. W jego odparciu największe zasługi
poniosły polskie odziały, okupując zwycięstwo ciężkimi stratami. Pod
Wisłoujściem 15 maja 1807 roku padł trafiony kulą karabinową w pierś,
prowadząc swój oddział do ataku, młody i waleczny podpułkownik Antoni
Parys. Na miejscu, gdzie poległ, żołnierze usypali kopiec, a wybitny
działacz polityczny i pisarz Aleksander Sapieha tak go pożegnał:
może kiedyś Polak przywrócony do dawnego bytu, obstąpiony swoją rodziną,
wskazywać jej będzie ten grobowiec jako ślad zasług naszych i naukę jak
wiele kosztuje odrodzenie się upadłego Narodu.
Odrodzenie Polski nastąpiło dopiero w 1918 roku i nie było sprawą łatwą.
Niewiadomą stanowiły jej granice i kwestia przynależności Gdańska, w
którego wyzwolenie tak wierzyli Polacy gdańszczanie, stanowiący około
15% ogółu jego mieszkańców. Ale w podpisanym 28 czerwca 1919 roku w
Wersalu traktacie pokojowym zwycięskich państw z pokonanymi Niemcami
postanowiono utworzyć z Gdańska i okolic Wolne Miasto, znajdujące się
pod opieką Ligi Narodów. Jej reprezentantem był stale przebywający w
Gdańsku Wysoki Komisarz.
Państwo polskie miało na terenie Wolnego Miasta określone prawa celne,
portowe, kolejowe, pocztowe i reprezentowało jego interesy za granicą.
Przedstawicielem politycznym był Komisarz Generalny Rzeczypospolitej
Polskiej w Gdańsku, mający uprawnienia dyplomatyczne, a jego siedziba i
biura korzystały z przywileju eksterytorialności.
Przez
cały okres międzywojenny niemieckie władze gdańskie liczyły na rewizję
traktatu wersalskiego, w wyniku której Gdańsk ponownie wróciłby pod
niemieckie panowanie. Dlatego też wszelkimi siłami dążyły do wzmocnienia
tu niemieckości, starając się jednocześnie pomniejszyć znaczenie Polski
u ujścia Wisły. Celowo rozbudzały nacjonalizm, ukazujący wielkość
niemieckiego narodu poniżonego przez dyktat wersalski, Polska zaś i
jej uprawnienia w Gdańsku były stałym atakiem niemieckiej propagandy. W
ten sposób kształtowała się antypolska atmosfera w Wolnym Mieście, która
spotęgowała się po dojściu do władzy narodowych socjalistów, a
prowokacyjne hasło Züruck zum Reich stało się oficjalną deklaracją.
Polska otrzymała prawo korzystania z portu gdańskiego, w tym również
przewożenia przezeń wszelkiego rodzaju materiałów wojskowych i
wybuchowych. Od samego początku utworzenia Wolnego Miasta rząd polski
czynił starania o założenie na obszarze portu wojskowej składnicy
tranzytowej dla importowanej amunicji i sprzętu wojennego. W marcu 1924
roku Rada Ligi Narodów wyznaczyła na ten cel półwysep Westerplatte.
Oddany Polsce w bezpłatną wieczystą dzierżawę. Teren ten nie miał ani
państwowej, ani dyplomatycznej eksterytorialności i nie można było
budować na nim żadnych umocnień czy fortyfikacji. Dostęp nań mieli
zagwarantowany natomiast funkcjonariusze niektórych gdańskich urzędów
oraz pracownicy Rady Portu i Dróg Wodnych, kontrolujący umocnienia
brzegowe i konserwujący latarnię na falochronie. W grudniu 1925 roku
Rada Ligi wyraziła zgodę na przebywanie na Westerplatte polskiego
oddziału wartowniczego, liczącego około 88 ludzi, umundurowanego,
uzbrojonego i podporządkowanego polskim regulaminom wojskowym.
Nie
udało się obszaru składnicy odizolować całkowicie od Wolnego Miasta.
Wzniesiony w 1926 roku czerwony mur nie chronił jej przed obserwacją
niemieckiej policji. Ale w początkowym okresie istnienia polskiej reduty
na Westerplatte panował spokój. Załoga miała dużą swobodę i nie
spotykała się z prowokacjami ze strony Niemców. Napięcie zaczęło
narastać od 1930 roku, kiedy to szczególną rolę w rozpalaniu
niemieckiego szowinizmu odgrywać zaczęła partia hitlerowska, powoli
odsuwająca od udziału w rządach inne partie polityczne Gdańska. Po jej
dojściu do władzy w 1933 roku, systematycznie rozbudowywane w Wolnym
Mieście bojówki w brunatnych koszulach z czarną swastyką na rękawach
stanowiły poważne zagrożenie dla nielicznej i słabo uzbrojonej polskiej
załogi.
Wobec
coraz bardziej wyzywającej postawy niemieckich organizacji
paramilitarnych Sztab Główny Wojska Polskiego zdecydował się latem 1933
roku o budowie na Westerplatte kilku budynków wartowniczych i koszar.
Budowę czterech wartowni (nr: 1, 2, 4, 5) oraz wartowni numer 3,
umieszczonej w piwnicy willi podoficerskiej, zakończono wiosną 1934
roku. W 1936 roku przekazano budynek koszar, usytuowany w jego środkowym
położeniu w stosunku do wartowni. W jego kondygnacji piwnicznej
urządzono kabinę bojową, zwaną również wartownią nr 6, radiostację,
elektrownię bojową oraz magazyn amunicyjny. Wszelkie prace były
starannie maskowane i wykonywane jedynie nocą a o urządzeniach bojowych,
znajdujących się pod podłogami poszczególnych wartowni wiedzieli
początkowo tylko oficerowie i podoficerowie zawodowi.
Niepokojący rozwój wydarzeń na terenie Wolnego Miasta nakłonił polskie
dowództwo do dalszej rozbudowy systemu umocnień i zwiększenia
liczebności załogi. Do tego celu wykorzystano znajdujące się na
peryferiach terenu pozostałości po dawnych pruskich umocnieniach
wojskowych. Jesienią 1938 roku przemycono na teren składnicy dwa działa
przeciwpancerne kal. 37 mm, wiosną 1939 roku przywieziono zaś w
częściach przestarzałą armatę kal. 75 mm. Udało się również, dzięki
przemyślnemu systemowi przepustek, znacznie powiększyć załogę, która w
dniu wybuchu wojny liczyła około 210 ludzi. Letnie dni 1939 roku
upływały żołnierzom z Westerplatte w atmosferze stałego pogotowia.
Dla wzmocnienia gdańskich sił niemieckie dowództwo postanowiło
wykorzystać szkolny okręt liniowy marynarki wojennej
Schleswig-Holstein, który pod pretekstem kurtuazyjnej wizyty wpłynął
do portu gdańskiego 25 sierpnia 1939 roku. 1 września o godz. 4.45 jego
strzały skierowane w kierunku Westerplatte zapoczątkowały drugą wojnę
światową.
1 Września
O
godz. 4.30 niemiecki pancernik "Schleswig-Holstein" przyjął stan
gotowości bojowej. Zarządzono alarm. O godz. 4.43 w dzienniku pokładowym
odnotowano: Okręt idzie do ataku na Westerplatte (Schiffgeht zum Angriff
auf Westerplatte wor). O godz. 4.45 salwą ogniową z pancernika
rozpoczęła się druga wojna światowa. O godz. 4.50 mjr Sucharski nawiązał
łączność telefoniczną z dowództwem Marynarki Wojennej w Gdyni. Wiadomość
była krótka, lecz tragiczna:
"O godz. 4.45 dnia 1 września pancernik "Schleswig-Holstein" rozpoczął
bombardowanie Westerplatte. Bombardowanie trwa".
Przyszedł czas na udowodnienie wieloletnich wysiłków polskich żołnierzy
na Westerplatte, zmierzających do wzmocnienia obronności Składnicy. Myśl
taktyczna i konstrukcyjna oficerów sztabowych i inżynierów, pracowitość
rąk setek żołnierzy i wielu pracowników cywilnych, po 13 latach, 7
miesiącach i 11 dniach została wystawiona na najcięższą próbę -
przeciwstawienia się nawale ognia i stali, jaka runęła na polski
półwysep z lądu, morza i powietrza.
W
chwili napaści żołnierze z placówki "Prom" byli w trakcie przygotowań do
odmarszu do koszar po skończonej służbie. Gdy brama kolejowa wyleciała w
powietrze, zajęli natychmiast stanowiska ogniowe i przywitali ogniem
karabinów, i broni maszynowej wdzierające się oddziały niemieckie.
Równocześnie alarm dla całej załogi postawił w gotowości do walki
wszystkie placówki. Działo polowe pod ogniem niemieckich cekaemów
wytoczono z garażu na przygotowany punkt na skraju lasu.
Nieprzyjaciel skierował główne natarcie na placówkę "Prom". Zajęczała
ziemia, chmury czarnego dymu z dnia uczyniły noc. Na głowy obrońców
posypały się drzewa, gałęzie i spadająca ziemia. Padli pierwsi zabici.
Pomimo silnego ognia wrogich cekaemów patrol zniósł wartownię policji
gdańskiej przy głównej bramie oraz rozproszył niemiecką kompanię
piechoty, posuwającą się w kierunku kanału portowego.
Jedyne działo polowe ogniem bezpośrednim zlikwidowało kilka niemieckich
karabinów maszynowych w budynkach po zachodniej stronie kanału portowego
w Nowym Porcie - latarnię morską, kapitanat portu, spichlerze.
Ponowny atak na placówkę "Prom" odparły moździerze spod koszar,
zmuszając Niemców do odwrotu. Na akcje moździerzy odpowiedziały działa
pancernika, niszcząc barykady z pni drzewnych, a także uszkadzając
elewacje budynku koszar, które mimo to nie utraciły swej przydatności do
obrony.
W tym samym czasie od strony basenu amunicyjnego obsada placówki
"Przystań" prowadziła walkę ogniowa z przeciwnikiem poprzez kanał
portowy w rejonie wieży pilotów i komory celnej przy wejściu do portu.
Placówka "Prom" odparła kolejny atak niemiecki, otrzymując wsparcie
plutonu moździerzy spod koszar. Przerażona piechota niemiecka opuściła
teren Westerplatte.
Niemcom nie udało się planowane błyskawiczne zajęcie terenu Westerplatte
i dlatego przystąpili do szturmu artyleryjskiego. Od 5.35 do 9.00
ostrzeliwali Westerplatte baterią z Brzeźna, cekaemem ze spichlerzy i
wieży kościoła w Nowym Porcie. Łatwo odkryli i zniszczyli polskie
działo, z którego oddano 28 skutecznych strzałów. Na rozkaz komendanta
wycofano obsadę placówki "Prom", która wzmocniła załogę koszar i
wartownię nr 1.
Kolejne natarcie niemieckie, przeprowadzone od godz. 9.00 do 11.00,
odparły wartownie nr 1, 2 i 5 oraz placówka "Fort". Najdłużej trwała
walka na odcinku placówki "Przystań".
Trzeci atak na wartownie 1, 2 i 5 odbył się pomiędzy godz. 19.00 a
20.30. Niemcy, nie dając za wygraną, skoncentrowali silny ogień
artyleryjski z pancernika i baterii z Wisłoujścia i Brzeźna. Do walki z
placówką "Przystań" użyli działka piechoty. W godzinach wieczornych
odparto wypady niemieckie na wartownię nr 1 oraz na placówkę "Fort".
Bilans znojnego pierwszego dnia walki oprócz zabitych i rannych,
przyniósł Polakom utratę jedynego działa oraz wycofanie się placówki
"Prom".
Straty w ludziach tego dnia wyniosły po stronie polskiej 4 zabitych i
szereg rannych. Strona niemiecka odnotowała tego dnia 82 zabitych i
wielu rannych.
2 Września
Artyleria niemiecka we wczesnych godzinach rannych rozpoczęła drugi
dzień boju o Westerplatte. Do natarcia ruszyła też piechota. Do godziny
14.00 Polacy ogniem karabinów maszynowych z wartowni 1, 2 i 5 oraz
placówki "Fort" skutecznie odparli dwa ataki. Dowództwo niemieckie,
chcąc definitywnie zakończyć walkę, zdecydowało się na zniszczenie
nalotem sztukasów domniemanych fortyfikacji podziemnych. Półgodzinny
nalot przeprowadziło 47 samolotów - bombowce nurkujące Ju 87 od 18.05 do
18.45. Według danych niemieckich w tym dniu zrzucono 8 bomb 500 kg, 50
bomb - 250 kg i 100 bomb 100 kg rozrywających. Po każdym zrzucie
następowała detonacja i chmury dymów sięgały 100 m, i tylko jedno
trafienie spowodowało, że wyleciały w powietrze części muru. Ponadto
ostrzeliwano pozycje polskie z broni pokładowej. Po tym zmasowanym ataku
Niemcy stwierdzić musieli kolejne niepowodzenie, choć straty polskie
były ogromne.
W drugim dniu walki zginęło 8 polskich żołnierzy, wielu odniosło rany,
utracono wszystkie moździerze, zniszczone zostały połączenia kablowe i
wartownia nr 5. Poważnie zostały uszkodzone koszary, a cały teren
Westerplatte zryty lejami od bomb.
Mimo odniesionych strat, załoga nie załamała się, mjr Sucharski nakazał
spalić tajne szyfry, aby nie trafiły w ręce wroga.
Nocą z 2 na 3 września kilkakrotnie dochodziło do wymiany ognia.
3 Września
Na
pokładzie "Schleswig-Holstein" dowództwo niemieckie w godzinach rannych
omawiało kolejne, bardziej skuteczne natarcie, w którym miały wziąć
udział dwa bataliony pułku Krappego, kompania szturmowa marynarki
wzmocniona 45 ludźmi z pancernika z 4 karabinami maszynowymi przejętymi
ze szkoły artylerii oraz oddział haubic i kompania saperów. Niemcy byli
przekonani o istnieniu na Westerplatte bardzo nowoczesnych obronnych
urządzeń. Ich zdaniem bunkry były połączone przejściami podziemnymi.
Zamierzano do ataku wprowadzić moździerze 21 cm, czołgi oraz łodzie
szturmowe dla saperów.
Tego dnia w godzinach przedpołudniowych Niemcy dwukrotnie nękali ogniem
artyleryjskim teren Westerplatte. Dopiero po południu, po 15-minutowym
przygotowaniu artyleryjskim na koszary i wartownie 1 i 2 przeprowadzili
natarcie rozpoznawcze. Nocą usiłowali unieszkodliwić wypadami wartownie
1 i 2 oraz placówki "Fort" i rkm kpr. Szamlewskiego. W ciężkiej walce
wypady zostały odparte.
Polacy i w tym dniu utrzymali pozycje obronne, lecz powiększył się stan
rannych żołnierzy. Komunikaty radiowe donosiły o zajęciu Bydgoszczy i o
dokonanym odcięciu Pomorza od polskiego zaplecza.
4 Września
Rankiem niemiecki torpedowiec "T-196" po zbliżeniu się do Westerplatte
otworzył ogień i pomiędzy godzinami 7.00-7.12 oraz 9.45-9.50 z
odległości 2800 m wystrzelił 65 granatów w kierunku składów amunicyjnych
od strony morza, wartowni, płotu i muru po wschodniej stronie
Westerplatte. Niemcy byli pewni skutecznego rażenia, poczuli się jednak
zawiedzeni, nie dostrzegając oczekiwanych w wyniku ostrzału artylerii
rezultatów.
Drugi okręt "Von der Groeben" otworzył ogień na cele ruchome i został
przez Polaków ostrzelany z karabinów maszynowych. Pociski wysiane w
kierunku Westerplatte z torpedowca uczyniły wiele zamieszania z tego
powodu, iż jeden pocisk źle odmierzony na celowniku wpadł między
cysterny oleju w Gdańsku-Letniewie, trzy dalsze zaś eksplodowały
dokładnie w środku kanału portowego. W wyniku niefortunnych ostrzeliwań
zaniechano działań zaczepnych od strony morza.
Czwarty dzień również nie przyniósł Niemcom oczekiwanych rezultatów.
Polska załoga, mimo poważnych zniszczeń umocnień oraz zwiększenia się
liczby rannych żołnierzy, nadal utrzymywała swą linię obronną. Niemniej
wskutek ustawicznego ostrzału artyleryjskiego, braku wody pitnej i snu -
wzrastało fizyczne wyczerpanie. Niemcy mieli możliwość luzowania
oddziałów nacierających, natomiast otoczona ze wszystkich stron i
osamotniona załoga polska była pozbawiona tych możliwości, zdana jedynie
na swe karabiny, broń maszynową i potrzebę kontynuowania obrony. Coraz
bardziej widoczne w wyniku zniszczeń umocnienia i schrony nie
gwarantowały zabezpieczenia. Także sytuacja w głębi kraju miała swój
wpływ na przygnębienie żołnierzy. Komunikaty radiowe donosiły o
toczących się walkach już w okolicach Krakowa i Łodzi.
5 Września
Niemcy nie mogli zrozumieć, w czym tkwi przyczyna ich niepowodzeń. Byli
pewni ataków Polaków ukrytych w koronach drzew i dlatego z dział
przeciwlotniczych otwierali ogień na wierzchołki drzew, by wyeliminować
ich zdaniem obecnych tam strzelców wyborowych. Ostrzeliwali również w
ciągu dnia okaleczony teren Westerplatte, lecz bezskutecznie.
O godz. 11.00 rozpoczął się ostrzał artyleryjski, z dział torpedowców
niemieckich, a od 12.00 do 15.00 rozwinęła się wymiana strzałów pomiędzy
stanowiskami obronnymi a linią niemiecką. Gdy nastąpiła względna cisza,
w godz. 16.15-17.00 ciężkie moździerze niemieckie ostrzeliwały dokładnie
już widoczne koszary i wartownie 1 i 2, co spowodowało dalsze ich
uszkodzenie. W ciągu nocy Polacy odpierali kolejne wypady niemieckie na
wartownie 1 i 2, a szczególe na placówkę "Fort", gdzie rozgorzała ciężka
walka z silną grupą niemiecką.
Komunikaty radiowe niosły dalsze niepokojące wieści o zamknięciu
polskich grup w Borach Tucholskich, bitwie na linii Mława - Warszawa -
Bydgoszcz - Toruń, o atakach na Poznań, zajęciu Łodzi, Kielc, Gór
Świętokrzyskich.
6 Września
O
godz. 3.00 Niemcy dokonali pierwszej próby podpalenia lasu, poprzez
wtoczenie torem kolejowym cysterny wypełnionej benzolem. Operacja nie
powiodła się, bowiem wagon-cysterna nie został dostatecznie wtoczony
przez lokomotywę, dotarł tylko do własnych ubezpieczeń, gdzie stanął i
wybuchł. Niemieckie oddziały zdążono wcześniej wycofać.
Zapalenie lasu za pomocą miotaczy ognia przez pionierów również nie
powiodło się. Na południowo-wschodnim skraju lasu blisko budynku stacji
kolejowej szopa generatora i budka dróżnika zostały przez pionierów
wysadzone w powietrze.
Pomiędzy godz. 9.00 a 11.00 Niemcy dokonali ponownego ostrzelania basenu
amunicyjnego. Magazyny wprawdzie zostały trafione, lecz wbrew niemieckim
oczekiwaniom nie eksplodowały. Około 15.45 Niemcy wznowili próbę
podpalenia lasu. Tym razem dwa wagony-cysterny wypełnione benzolem
dotarły na przewidziane miejsce, lecz słabo rozwijający się ogień wygasł
po 15 minutach.
W godzinach wieczornych artyleria i piechota niemiecka wznowiły ataki,
których celem stały się stanowiska placówki "Przystań". Załoga
niezmiennie utrzymywała swe linie obronne, lecz wyczerpanie dochodziło
do punktu szczytowego. Położenie rannych stawało się coraz gorsze, u
niektórych wywiązała się gangrena.
7 Września
Ostateczne piekło Polakom zgotowali Niemcy wczesnym świtem w siódmym
dniu obrony. Skierowano na Westerplatte wszystkie posiadane środki, by
opanować ostatecznie niewielką wysepkę oporu. Cel ataku w świetle
reflektorów był niezwykle widoczny: z czerwonego muru pozostały jedynie
resztki, olbrzymie drzewa leżały zwalone, przez widniejące szczerby
widoczne były okaleczone pociskami koszary i wartownie. O godz. 4.00
Niemcy rozpoczęli silne natarcie. Otworzyły ogień działa pancernika i
broń przeciwlotnicza. Zaciekle biły karabiny maszynowe. Kanonada trwała
do godziny 5.00. Ogień natarcia został wstrzymany, a do akcji wkroczyła
piechota nieprzyjaciela. Zachodnią część Westerplatte za kilkanaście
minut począł nękać ogniem zaporowym "Schleswig-Holstein" z dział 15 i
8,8 cm. Głównym celem tym razem był schron osypany ziemią oraz wartownia
nr 2. Ta ostatecznie została trafiona.
O 7.10 ogień otworzyły działa przeciwlotnicze, kierując atak w głównej
mierze na korony przerzedzonych poprzednimi atakami drzew, by
ostatecznie wyeliminować z walki strzelców wyborowych, którzy mieli
ponoć skutecznie ostrzeliwać z tej pozycji podchodzących w natarciu
żołnierzy niemieckich (snajperów na Westerplatte w koronach drzew nigdy
nie było).
Mimo tak zmasowanego ataku, teren Westerplatte i tym razem pozostał w
rękach Polaków. Atakujące jednostki niemieckie o godz. 7.15 wycofały się
na poprzednie pozycje. Do akcji przystąpili jeszcze raz saperzy
usiłujący ponownie podpalić las. Pompą motorową oblewali drzewa benzyną.
Tym razem powiodło się. Las stanął w płomieniach, lecz teren
Westerplatte nadal był terenem Wojskowej Składnicy Tranzytowej.
Był to ostatni triumf załogi Westerplatte. Siódmy dzień w nierównej
walce, bez chwili wypoczynku, bez wody, bez ciepłej strawy, utraciwszy
15 zabitych, kilkudziesięciu rannych, pod ogniem dział, moździerzy,
miotaczy min i bomb lotniczych załoga trwała w swych zrujnowanych
umocnieniach. Nie oddała ani piędzi ziemi, której broniła jedynie
karabinami maszynowymi i ręcznymi granatami. Przetrzymała 17 fal ognia
huraganowego, odparła 14 ataków i 19 nocnych wypadów.
W tej sytuacji dalszy opór stał się beznadziejnie bezcelowy. O godz.
10.15 komendant mjr Henryk Sucharski zarządził przerwanie walki i
wywieszenie białej flagi. W uznaniu tego rzadko spotykanego w dziejach
wojen bohaterstwa i niezłomnego ducha, dowództwo niemieckie pozwoliło
mjr Sucharskiemu odejść do niewoli z szablą przy boku.
8 Września
Dowódca "Schleswig-Holstein" kmdr Gustaw Kleikamp, kpt. marynarki A.
Zaubzer i ppor. marynarki Hartwig 8 września 1939 r. o godz. 16.00
dokonali przeglądu terenu Westerplatte. W dzienniku pokładowym
odnotowano m.in.:
"Kleikamp odniósł wrażenie..., że chodziło tu o dobre zabezpieczenie,
właściwe urządzenia obronne o dużej głębokości, dobrze dostosowane do
warunków terenowych... Ostrzał artylerią okrętową 1 września nie
zniszczył wartościowych urządzeń obronnych. Jedyne stojące do dyspozycji
działo 7,5 cm zostało wyłączone z walki [...] w jakim stopniu ucierpiały
koszary na skutek ognia artyleryjskiego okrętu w dniu 1 września nie da
się ustalić; jednak budynki mają liczne trafienia ognia ckm. Bez
wątpienia ucierpiały one mocno poprzez działania nalotu bombowego
sztukasów i ostrzeliwań z haubic w dniu 5 września. Bunkier ckm
[Wartownia nr 5] został bez wątpienia zniszczony bombami sztukasów.
Leżały tam jeszcze zwłoki poległych Polaków. Blok I [Wartownia nr 1]
pozostał nietknięty, blok III [Wartownia nr 3] zniszczony 7 września
trafieniami pocisków 28 cm... Dom Dowódcy i budynek gospodarczy mocno
ucierpiały, ten ostatni rozbity przez bombę w zachodniej przybudówce.
Okna, drzwi i urządzenia wewnętrzne w większości zniszczone i
porozrzucane. Stare koszary zostały lepiej zachowane. Bomby 250 kg,
które upadły obok, były mało skuteczne. Nowe koszary były zewnętrznie
nietknięte, piwnica zupełnie niezniszczona, ale w straszliwym
nieporządku; od 2 września była zamieszkiwana przez załogę. Również
wyżej położony parter poza urządzeniami pozostał nietknięty; poddasze
ucierpiało więcej, ponieważ bomba przebiła płaski dach, ale sufit wgięło
tylko do parteru. Nie było żadnych znaków, że miały tu miejsce straty w
ludziach. W szafie pancernej wśród mało znaczących map i papierów
znaleziono Książkę Sygnałów Polskiej Floty i Książkę Radiotelegramów.
Budynek z muru pruskiego na zachód od nowych koszar pozostał
nieuszkodzony poza nieporządkiem wewnątrz. Betonowa piwnica z kilkoma
stałymi gniazdami ckm i Blok IV [Wartownia nr 4] nieuszkodzone.
Maszynownia prawie nieuszkodzona. Wszędzie dużo amunicji do broni
ręcznej i ckm oraz środki żywnościowe jeszcze w dużej ilości - brakowało
tylko chleba. Wszystkie urządzenia oświetleniowe i telefoniczne zostały
zniszczone. Działo zostało znalezione wieczorem przez grupę z okrętu w
odległości około 100 m na południowy wschód od elektrowni, w sprytnie
ulokowanym stanowisku na skraju lasu. Dwa znalezione działka ppanc. 37
mm skonfiskowały kompania pionierów i kompania szturmowa. W różnych
punktach znajdowały się dobrze usytuowane pozycje strzelców...".
(Dziennik autorstwa p. Stanisławy Górnikiewicz Kurowskiej)
W
boju na Westerplatte poległo 15 polskich obrońców, 13 zostało ciężko
rannych, a prawie 40 doznało ran lekkich i kontuzji, Radiotelegrafista
sierżant Kazimierz Krasiński, który odmówił ujawnienia tajnych szyfrów,
po bestialskim przesłuchaniu został zamordowany przez gestapo. Pozostali
przy życiu obrońcy Westerplatte trafili do hitlerowskich obozów
jenieckich. Straty niemieckie ocenia się na 300-400 żołnierzy.
Podobnie przez dziesiątki lat aż do dzisiaj PRLowska i po-PRLowska
propaganda głosiła fałszywą historię walk na Westerplatte we wrześniu
1939 roku. Dotyczy to przede wszystkim "bohaterskiego" dowódcy obrony
Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte, mjr Henryka
Sucharskiego. Legenda o tym "bohaterze" to największe historyczne
kłamstwo Polski powojennej.
Od
lat wielu ludziom ta "prawda" o Sucharskim wydawała się mało
prawdopodobna, zwłaszcza, że o jego "bohaterskiej i niezłomnej" postawie
przeczyły zeznania oficerów, jego podkomendnych. Dopiero teraz można
wreszcie napisać na podstawie cenzurowanych wcześniej relacji
prawdziwych świadków i dokumentów, że rzekomy "bohater" mjr Sucharski
okazał się tchórzem, defetystą, kłamcą i człowiekiem bez honoru.
Sucharski zawiódł nie tylko jako dowódca, ale nie sprawdził się także
jako kolega swoich towarzyszy broni. Od początku przekonany o
bezsensowności walki, załamany psychicznie Sucharski przestał pełnić
funkcję dowódcy już drugiego dnia obrony. Zdruzgotany ciężarem
dowodzenia i sytuacją, w jakiej się znalazł, gotowy oddać się do niewoli
i natychmiast poddać Westerplatte (na jego rozkaz drugiego dnia obrony
wywieszono białą flagę i spalono tajne dokumenty - zresztą nieudolnie!),
został 2 września odsunięty od dowodzenia przez swoich podwładnych i od
tej pory przestał istnieć jako dowódca obrony placówki.
Od
tego momentu dowódcą Westerplatte został jego zastępca, kpt. Franciszek
Dąbrowski, dowódca oddziału wartowniczego, człowiek wielkiego honoru i
równie wielkiej skromności, zapomniany bohater września 1939.
Głośna komunistyczna propaganda, której odpowiadało plebejskie
pochodzenie Sucharskiego, syna szewca-chłopa (w przeciwieństwie do
szlacheckiego pochodzenia kapitana Dąbrowskiego) oraz honor oficerski
podwładnych komendanta Sucharskiego, którzy zobowiązali się trzymać w
tajemnicy fakt odsunięcia od dowodzenia lamentującego Sucharskiego i
jego załamanie psychiczne, przez lata kreowały jego fałszywy, rzekomo
nieskazitelny wizerunek komendanta i fałszywy obraz historii obrony
Westerplatte, niesłusznie przypisując Sucharskiemu miano dowódcy obrony
Westerplatte. Ten nieodpowiadający prawdzie obraz utrwaliły pełne błędów
faktograficznych m.in. książka i reportaże Melchiora Wańkowicza (a także
film "Westerplatte" Różewicza), oparte głównie na kłamliwych relacjach
Sucharskiego i prostych żołnierzy z Westerplatte nieznających
szczegółów, które wydarzyły się w koszarach w ciągu 7 dni obrony tej
placówki.
Oficerów z Westerplatte oraz historyków, którzy nie mogli się pogodzić z
zafałszowanym obrazem walk na Westerplatte przy każdej możliwej
sposobności zwalczano, obrażano i ośmieszano. Celował w tym przede
wszystkim gdański brukowiec "Dziennik Bałtycki" oraz "Polska Zbrojna",
którym widać odpowiadało podtrzymywanie komunistycznej propagandy.
Na przylądku Westerplatte, w miejscu, gdzie rozpoczęła się II wojna
światowa, znajduje się cmentarz poległych w 1939 roku żołnierzy
polskich, ocalała Wartownia nr 1, ruiny koszar i Wartowni nr 3, czołg
oraz stojący na usypanym po wojnie kopcu Pomnik Obrońców Wybrzeża,
odsłonięty w 1966 roku.
Wartownia nr 1.jest niewielkim, szary budyneczkiem wzniesiony w latach
1933-1934, o wymiarach około 7x7m, wykonana została z żelazobetonu o
ścianach grubości 35 cm. Począwszy od 2 września wartownia ta stała się
głównym ośrodkiem oporu na najważniejszej od przesmyku lądowego, z
którego atakowali Niemcy.
29 Czerwca 1974 r. otwarto w odbudowanej wartowni Izbę Pamięci
Narodowej, a 2 stycznia 1980 r. minister kultury i sztuki przekształcił
ją w oddział Muzeum Historii Miasta Gdańska.

Umundurowanie, uzbrojenie i oporządzenie strzelca na Westerplatte
Załoga WST, reprezentując Wojsko Polskie przed obcymi, miała jednakowy
zestaw dopasowanego umundurowania i uzbrojenia.
Uzbrojenie strzelca stanowiły: hełm (typu polskiego), kbk z bagnetem,
ochraniaczem i stemplem, pas do kbk, żabka do bagnetu, para ładownic
skórzanych podwójnych, oliwiarka lub pudełko na wazelinę do kbk.
Umundurowanie i oporządzenie strzelca: rogatywka z otokiem i orzełkiem,
furażerka, 2 kurtki sukienne z patkami, wężykami i numerami pułku na
naramiennikach, 2 pary spodni sukiennych, 2 pary owijaczy sukiennych, 2
kurtki drelichowe, 2 pary spodni drelichowych, para spinaczy do spodni,
płaszcz sukienny piechoty z odznakami broni i numerami na
naramiennikach, 2 pary trzewików sznurowanych, 3 koszule letnie, 3 pary
kalesonów letnich, 3 pary onuc letnich, 3 chustki do nosa, 3 ręczniki, 2
koszule zimowe, 2 pary kalesonów zimowych, 2 pary onuc zimowych, kaftan
zimowy, szalik wełniany, para rękawic sukiennych, prześcieradło,
poszewka na podgłówek, tornister (w dobrym stanie), pas główny, 5
troków, pas do spodni, chlebak, menażka, manierka, niezbędnik, 3
szczotki (w tym jedna do ubrania, jedna do butów i jeden mazak),
szczoteczkę do zębów, przybory do szycia, łopatkę piechoty z pokrowcem.
Dzień powszedni na Westerplatte wyznaczał tygodniowy
program zajęć. Codzienne zajęcia żołnierskie odbywały się według
określonego harmonogramu. Na rok przed wybuchem wojny (od 26 IX 1938 r.)
rozkład dnia był następujący:
6.00
- Pobudka;
6.00 - 6.15 - Ubieranie się do gimnastyki i WF;
6.15 - 6.45 - WF i gimnastyka;
6.45 - 7.30 - Mycie się, sprzątanie, modlitwa, śniadanie, ubieranie się
do ćwiczeń;
7.30 - 8.00 - Przegląd przez drużynowych i szefa, zbiórka plutonu,
raport;
8.00 -11.30 - Ćwiczenia;
11.30 - 12.00 - Przygotowanie się do obiadu;
14.00 - 15.00 - Obiad i czas wolny;
15.00 - 16.00 - Zajęcia (wg wskazówek komendanta);
16.00 - 16.15 - Przygotowanie do czyszczenia broni;
16.15 - 17.15 - Czyszczenie broni;
17.15 - 18.00 - Apel mundurowy;
18.00 - 18.30 - Rozkaz;
18.30 - 20.30 - Kolacja i czas wolny;
20.30 - 21.00 - Modlitwa
21.00 - Capstrzyk.
Rozkład zajęć sobotnich był nieco odmienny od dnia
powszedniego:
6.00
- Pobudka;
6.00 - 7.00 - Ubieranie się, mycie, sprzątanie, modlitwa, śniadanie;
7.00 - 11.00 - Czyszczenie broni, koszar i rejonu;
11.00 - 12.00 - Kąpiel;
12.00 - 14.00 - Obiad i wolne;
14.00 - 18.00 - Dalsze czyszczenie koszar i rejonów;
18.00 - 18.15 - Przygotowanie się do rozkazu;
18.15 - 18.30 - Rozkaz;
18.30 - 20.30 - Kolacja i wolne;
20.30 - 21.00 - Modlitwa i układanie się do snu;
21.00 - Capstrzyk.
Dzień świąteczny:
7.00
- Pobudka;
7.00 - 8.00 - Ubieranie się, mycie, sprzątanie, modlitwa, śniadanie;
8.00 - 8.45 - Przegląd czystości ciała, ubrania i bielizny; zbiórka do
nabożeństwa;
9.00 - 10.00 - Nabożeństwo;
10.00 - 11.00 - Pogadanka kulturalno-oświatowa;
12.00 - 14.00 - Obiad i wolne;
14.00 - 17.00 - Wolne, zajęcia świetlicowe;
17.00 - 20.30 - Kolacja i wolne;
21.00 - Capstrzyk

POLEGLI NA POLU
CHWAŁY
Plut. Adolf Petzelt
Kpr. Jan Gębura
Kpr. Jan Kowalczyk
Kpr. Perucki
St. strz. Ignacy Zatorski
St. strz. Okraszewski
St. strz. Stefan Jezierski
St. strz. Zygmunt Zięba
Strz. Władysław Jakubiak
Strz. Mieczysław Krzak
Strz. Stefan Ciwil
Strz. Antoni Pieróg
Zaw. stacji Jan Najsarek
Strz. Józef Kita
Leg. Bronisław Uss
ZAŁOGA
w dniu
1.IX.1939r.
|
Aniołek, strz. |
Maca
Stanisław, st. strz. |
|
Bacharz Wacław, st. strz. |
Magdziarz Franciszek, plut. |
|
Bałtowski Stanisław, kpr. |
Majcher Jan, kpr. |
|
Baran Władysław, plut. |
Malak Józef, kpr. |
|
Barański Piotr, kpr. |
Michalik Józef, strz. |
|
Bartocha Stanisław, strz. |
Michałowski Kazimierz, strz. |
|
Bartoszak Franciszek, mat
|
Michniewicz Bolesław, strz. |
|
Bartulewicz Alfons, st. strz.
|
Misztalski Stefan, strz. |
|
Bełdowski Stanisław, strz. |
Myślisz, Najsarek Wojciech, st. sierż. |
|
Białous Wiktor, strz. |
Naskręt Jan, plut. |
|
Bieniasz Józef, plut.
|
Nerć
Stefan, strz. |
|
Blukis Michał, sierż. |
Nidziński Bolesław, kpr. |
|
Borowiec Piotr, strz. |
Nowak Jan, strz. |
|
Brzozowski Jan, strz. |
Nowicki Piotr, strz. |
|
Buder Piotr, plut. |
Nowik Piotr, kpr. |
|
Cholewa Mieczysław, kpr. |
Okraszewski, st. strz. |
|
Chrul Henryk, kpr. |
Ortian, strz. |
|
Chrzan Władysław, kpr. |
Ozorowski Antoni, strz. |
|
Cichowski Franciszek, st. strz. |
Pająk Leon, por. |
|
Ciepuła Wacław, strz. |
Paszkowski Józef, st. strz. |
|
Ciereszko Wiktor, st. strz. |
Pełka Jan, chor. |
|
Cieśliński Jan, strz. |
Perucki, kpr. |
|
Ciwil Stefan, strz. |
Petzelt Adolf, plut. |
|
Czaja Stanisław, strz. |
Piotrowski Leonard, st. ogn. |
|
Dąbrowski Franciszek, kpt. |
Piróg Antoni, strz. |
|
Deik
Władysław, sierż. |
Plewak Michał, kpr. |
|
Derlatka, strz. |
Pociecha Marian, kpr. |
|
Dobies Marian, strz. |
Pokrzywka Stanisław, strz. |
|
Dominiak Franciszek, st. strz. |
Połeć Jan, strz. |
|
Domoń Władysław, kpr.
|
Porada Jan, strz. |
|
Dopierało Zygmunt, strz.
|
Pryczek Michał, kpr. |
|
Drobek Bronisław, kpr. |
Pożarecki Józef, strz.
|
|
Droszcz Władysław, kpr.
|
Rasiński Kazimierz, sierż. |
|
Dudzic Ignacy, kpr. |
Rejmer Julian, kpr. |
|
Dulemba Józef, strz. |
Repelowicz Jan, kpr. |
|
Dumytrowicz, strz. |
Rokicki Edward, st. strz. |
|
Dunkiewicz, st. strz. |
Romatowski Józef, strz. |
|
Duzik Stefan, senior |
Rybak Bolesław, st. strz. |
|
Duzik Ryszard, junior strz. |
Rygielski Bernard, mat |
|
Dworakowski Julian, strz. |
Sadowski Antoni, mat |
|
Dzierzgowski Czesław, kan. |
Salwierak Stanisław, kpr. |
|
Falkowski Mieczysław, strz. |
Skowron Ignacy, kpr. |
|
Filipkowski Czesław, strz.
|
Słaby Mieczysław, kpt. dr med. |
|
Gajda Stefan, strz. |
Słowaczek,st. strz. |
|
Gąsowski Jan, kpr. |
Śmigulski Jan, st. strz. |
|
Gawlicki Michał, sierż. |
Sobol Jan, plut. |
|
Gębura Jan, kpr. |
Spławski Edmund, kpr. |
|
Głowacki Feliks, st. strz. |
Spiżarny Józef, strz. |
|
Gonsawski Michał, kpr.
|
Sternak Marian, st. strz. |
|
Goryl Władysław, kpr. |
Stopiński Władysław, kpr. |
|
Grabowski Eugeniusz, kpr.
|
Stradomski Jan, kpr. |
|
Grodecki Stefan, por. |
Swirkocz, strz. |
|
Grudzień Józef I, kpr. |
Swierkowicz Jan, strz. |
|
Grudzień Józef II, strz. |
Szamlewski Edmund, kpr. |
|
Grudziński Bronisław, kpr.
|
Szapiel Egon strz. |
|
Gryczman Jan, chor. |
Szewczuk Edward, chor.
|
|
Hajduszkiewicz Jan, kpr. |
Szwedowski Karol, |
|
Hajkowicz Jan, strz. |
Toporowicz Franciszek, sierż. |
|
Hrygorowicz Władysław strz. |
Trela Antoni, kpr. |
|
Jakubiak Władysław, strz. |
Trela Stanisław, kpr. |
|
Januszewski Alojzy, |
Tuczyński Kazimierz, strz. |
|
Jazy
Jan, sierż. |
Tusak Jan, |
|
Jażdż Eugeniusz, kpr. |
Uss
Bronisław, strz. |
|
Jezierski Stefan, st. strz. |
Wiater, st. strz. |
|
Kaczanowski Józef, strz. |
Więckowicz Bolesław, kpr. |
|
Kąkol Alfons, |
Wilbik Bronisław, st. strz. |
|
Kałuski Zdzisław, st. strz. |
Włodarski Wojciech, kpr. |
|
Kawecki, plut. |
Wojniusz Józef, st. strz. |
|
Kita
Józef, strz. |
Wojtowicz Jan, st. strz. |
|
Kłys
Wincenty, kpr. |
Wolas Franciszek, st. strz. |
|
Kochan Bronisław, kpr.
|
Wróbel Mieczysław, plut. |
|
Kołton Czesław, st. strz.
|
Wrzaszcz Antoni, st. strz. |
|
Korus Jan, strz. |
Wysocki Julian, strz. |
|
Kowalczyk Jan, strz. |
Zając Bronisław, kpr. |
|
Kozak, strz. |
Zając Stanisław, kpr. |
|
Kręgielski Zdzisław, ppor. |
Zameryka Jan, strz. |
|
Krzak Mieczysław, strz. |
Zarębski Ignacy, plut. |
|
Krzeszewski Jan, sierż. |
Zatorski Ignacy, st. strz. |
|
Kubicki Stefan, kpr. |
Zdanczuk Stanisław, strz. |
|
Kucemba Roman, strz. |
Zdeb
Jan, kpr. |
|
Kulczyński Stefan, kpr. |
Zdunkiewicz Donat kpr.
|
|
Kutera Józef, st. strz. |
Zieliński Jan, strz. |
|
Lemke Jan, |
Zięba Zygmunt, st. strz. |
|
Lis
Franciszek, strz. |
Zimny Stefan, kpr. |
|
Łajkowicz Jan, strz. |
Ziomek Jan, sierż. |
|
Łakomiec Władysław, st. strz. |
Zwierzchowski Stanisław, kpr. |
|
Łata
Michał, strz. |
Zych
Stanisław, strz. |
|
Łojek Franciszek, strz. |
Żołnik Franciszek, strz, |
|
Łopatniuk Józef, plut. |
Żurawski Konstanty, strz. |
|
Łuczyński Edward, kpr. |
|
NASZA
DRUŻYNA UBIEGA SIĘ O NADANIE IMIENIA "BOHATERÓW WESTERPLATTE".
ZŁOŻYLIŚMY MELDUNEK W KTÓRYM OBRALIŚMY SOBIE NASTĘPUJĄCE ZADANIA:
- ORGANIZACJA BIWAKU O TEMATYCE WESTERPLATTE
- WYKONANIE MAKIETY WESTERPLATTE Z
1939 ROKU
- ZROBIENIE ALBUMU PAMIĄTKOWEGO O POLEGŁYCH BOHATERACH
- ORGANIZACJA GRY TERENOWEJ ZWIĄZANEJ
TEMATYCZNIE Z OBRONĄ WESTERPLATTE. CZĘŚĆ ZADAŃ MAMY
JUŻ WYKONANYCH I NIE MOŻEMY SIĘ JUŻ DOCZEKAĆ NADANIA NAM IMIENIA.
|
 |